piątek, 6 września 2013

Urocze wady wymowy

Post jak zwykle inspirowany. Tym razem inspiracją było forum o małych dzieciach i wątek (stary już) o uroczym wymawianiu słów przez dzieci. I czytałam go. Raz. Drugi.... Trzeci.... I łapałam się za głowę kilka razy! Bo jeśli 5latek uroczo mówi "śafa", a czterolatek "kjan", to sorry, ale ja się przejdę do innej piaskownicy. "Śafa" może i jest urocza. U trzylatka, potem staje się nie do słuchania.
 
Mam dla Was materiał słuchowy. Powiedzcie mi proszę, co sądzicie o tych dzieciach:
 
video
 
Chłopiec od Pierogów, Dziewczynka od Keczupu i Chłopiec od Makaronu. Fajni są, nie? Nie powiem, jak się te reklamy ogląda, to tak w pierwszej chwili to jest nawet zabawne. W drugiej chwili zaczyna irytować, w trzeciej denerwuje bardzo, w czwartej - na szczęście - jest już tak głupie, że znowu bawi. Jedyne co masz, to 99% pewności, że te dzieci zasilą kiedyś gabinet którejś koleżanki po fachu. A jak nie zasilą, to skończy się tak:
 
video
 
Żeby była pewność:
a) Chłopiec od Pierogów sepleni bocznie,
b) Dziewczynka od Keczupu "rera" i - moim zdaniem - jest już za duża na mówienie [tsy] zamiast [trzy]; zaznaczam, że moje zdanie to jest, bo nie wiem dokładnie ile ona ma lat,
c) Chłopiec od Makaronu ma lekkie problemy z pionizacją języka. Połyka [r] aż miło.
 
A jak Wam się słuchało dorosłych? Mamy tam seplenienie na głoskach ciszących [ś, ź, ć, dź], na szumiących [sz, rz, cz, dż] i na syczących [s,z,c,dz]. Cały komplet. Aż żal, że nie szukałam rerania dorosłego ;)
 
Dobra, ale żeby nie było tylko tak prześmiewczo kilka faktów:
1. Z wady wymowy się nie wyrasta. Są dzieci (2/100 ??), które mając wadę, słyszą doskonałą wymowę np. nauczycielki w przedszkolu i same się poprawiają, zaczynają mówić poprawnie. Taka osobliwość to jednak bardzo rzadki przypadek i udaje się jedynie wtedy, kiedy wada jest nawykowa, tj. właściciel owej wady ;) nie ma żadnych wad anatomicznych w budowie aparatu artykulacyjnego.
2. Wada wymowy nie jest dziedziczna, ale bardzo często dzieci słysząc sepleniących rodziców, same zaczynają seplenić, uznając owo seplenienie za normę językową.
3.  Niektóre wady wymowy spowodowane są:
a) osłabionym lub wzmożonym napięciem mięśniowym języka,
b) połykaniem tzw. infantylnym,
c) zbyt długim językiem,
d) zbyt krótkim wędzidełkiem podjęzykowym,
e) zaburzonym słuchem fonemowym.
Tych wad nie usuniesz sama ćwicząc z dzieckiem ćwiczenia, które znalazłaś w Internecie. Najważniejsza bowiem sprawa to poznać PRZYCZYNĘ seplenienia, a potem usuwać objawy.
4. Wada wymowy to nieprawidłowe wymawianie konkretnej głoski, która według normy językowej powinna już pojawić się w słowniku dziecka. Czyli, jeśli Twoje dziecko ma 4 lata i logopeda w przedszkolu napisał, że ma wadę wymowy, to problemem nie jest to, że maluch mówi [safa], ale to, że podczas mówienia np. wkłada język między zęby.
5. Wady wymowy przedstawi Państwu Borys Szyc
 

 
Czy te wszystkie wady są naprawdę urocze? Naprawdę podoba się mamom, kiedy ich dziecko sepleni?

12 komentarze:

Szyc rządzi! :) Jak to znalazłaś Kasiu?

Te dzieci w tych reklamach seplenią chyba po to, żeby wydawało się, że są młodsze niż na jakie wyglądają i żeby były przez to słodsze? No ja nie wiem...

Mnie to najbardziej przeszkadzają dziennikarze, przewodnicy turystyczni, nauczyciele małych dzieci z wadą wymowy. No kurcze, jak ktoś pracuje głosem, to musi mieć do tego predyspozycje, a wada wymowy powinna być dyskwalifikująca. Podobno jeszcze niedawno, jak przyjmowali na kierunki pedagogiczne obowiązkowy był test na brak wad wymowy, a teraz potrzebny jest tylko przed studiami logopedycznymi.
Czy ja przesadzam?

@ Asia, krążył gdzieś po Internecie. Z tego, co kojarzę to nagranie oficjalnie można znaleźć na kanale youtube Centrum Nauki Kopernik ;)

@ Ania, myślę, że tak małe dzieci nie są w stanie zagrać takich wad wymowy. Zwłaszcza ten chłopiec "makaronowy" i ten od pierogów.
Przewodnik turystyczny, jeśli jest dobry w tym, co robi też jest OK - w końcu prawdopodobnie spotykasz go tylko raz w życiu ;) Ale nauczyciele małych dzieci, księża, spikerzy radiowi i telewizyjni, komentatorzy, "aktorzy"... tak ci mnie irytują bardzo. A co do wad wymowy przed studiami... Hmm.. znam studia logopedyczne, przed którymi nie sprawdzają czy kandydaci mają wadę wymowy ;)

Wiem, że nie udają, ale przecież ktoś ich wybiera do tych reklam nie? Na pewno mają do dyspozycji też mnóstwo dzieciaków dobrze mówiących.

A przewodnik z wadą ma ciężkie życie z wycieczkami szkolnymi... dzieci bywają okruuutne! Sama byłam kiedyś świadkiem.
O matko:D To ciekawe czy mamy w Polsce logopedów z wadami wymowy:D A gdzie te studia?

Żle Cię zrozumiałam :)

Przewodnicy życie mają ciężkie, ale.. naprawdę im wybaczam. ;)

Studia - nie wiem czy mogę powiedzieć gdzie:P Ale jak przejrzysz dobrze ofertę to na większości nie ma wymaganego zaświadczenia o braku wad zgryzu i wymowy :P

Szyc rządzi faktycznie!!
A dzieci - ciągle się słyszy zdania cioć wypowiadane do dzieci tak strasznie szczebiotliwie ale też z takim zaangażowaniem i zachwytem, że to najpiękniejsze na świecie przeżycie spotkać takie dziecko, co tak ślicznie...co robi...nie wiem... "ściebiocie!!!"?

Dobre... Ciekawe, czy kiedyś ktoś tak detalicznie opisze problemy dzieci dwujęzycznych z uwzględnieniem naleciałości jednego języka na drugi. ;-)

Ale tak detalicznie jak Szyc? Czy tak "detalicznie" jak ja wyżej? ... Tak czy siak.. zaczynasz inspirować...

Jakkolwiek :-) Np. ciekawe, który język obcy (angielski, niemiecki, francuski itp) ale dla dziecka jako pierwszy, powoduje największe problemy ze spółgłoskami szczelinowymi. Moja Koza, np. powtórzy jej już dzisiaj bez problemu "świszczące" głoski (ma 12 lat), ale czasem "ci" i "cz" w pisowni sprawiają kłopoty.

A to akurat wytłumaczyłabym tym, że w angielskim występuje tzw. spółgłoski zwarto-szczelinowe, które artykułuje się dotykając językiem zaraz ZA dziąsłami. Tymczasem w polskim zwarto-szczelinowe wypowiada się dotykając językiem DO dziąseł [cz] lub środka podniebienia [ć]. Angielski zatem lokuje się pomiędzy tymi dwoma sposobami. A że język (mięsień) Kozy przyzwyczajony i przyćwiczony bardziej do angielszczyzny, a i słuch fonemowy ma pewnie bardziej wrażliwy na j. angielski, to nie umie sobie dziewczyna dobrze przysłuchać gdzie [cz], gdzie [ci]. To tak jak w polskim są dzieci, które nie odróżniają [s] i [c] (spółgłoski różnią się tylko zwarciem przy [c]) i mają problem z odróżnieniem wyrazów [pies] i [piec].
Ale temat jest naprawdę inspirujący. Chyba porobię sobie ankiety wśród dzieciaków...

Inspirujący? A ja myślałam, że żartujesz z tymi badaniami... My w każdym razie ćwiczymy ile się da. Tylko tędy droga.

Badania to złe słowo :)) Ale ankieta, sonda.. owszem. Temat naprawdę fajny :)

Prześlij komentarz

Jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Wyraź je :)

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.