Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Duże Rozmowy z (małymi) Ludźmi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Duże Rozmowy z (małymi) Ludźmi. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 listopada 2013

11 listopada

Dzisiaj patriotycznie będzie, a co?!:P Choć przyznam szczerze, to chyba pierwszy raz tu - z dala od domu - poczułam co to znaczy "patriotycznie". To takie trochę dziwne uczucie, kiedy czytasz na wszystkich Onetach, Interiach, Gazetach o Polsce, o białym i czerwonym, a sama nie widzisz tego na ulicy. Bo choć kolory Hamburga to biały i czerwony i widać je czasem na ulicach (zwłaszcza w porcie!!), to nadal to są kolory Hamburga, nie Polski.

Ale o Święcie Niepodległości miało być. Więc będzie :))

 

 Zaczniemy od szkoły ;) szkoła jak to szkoła. "Jaki jest koń, każdy widzi" (a kto nie wie o co chodzi, odsyłam do "Historii filozofii" Tatarkiewicza). A że szkoła "polska" ma w nazwie, to w ostatnim tygodniu, omawiałam z dziećmi "Mazurek Dąbrowskiego". IV klasa na tapecie tym razem.
 
Zaczęło się niewinnie.
K: A wiecie kto napisał "Mazurek Dąbrowskiego"?
Jeden z Chłopców: hahahahhahahha!!
K: ????? .... z czego się śmiejesz?
JzC: Bo pani takie łatwe pytania zadaje!! Jak Dąbrowskiego, to logiczne, że Dąbrowski!

No, że ja głupia na to nie wpadłam!! Logiczne to przecież jak nic! :P Ale, że dzieci mają prawo nie znać autora tekstu, ba!! mają się tego dopiero nauczyć to cierpliwie tłumaczę, że Józef, że Wybicki, że pod dowództwem gen. Dąbrowskiego, że w czasie formowania Legionów w 1798 roku, że we Włoszech, że... STOP!!
Las rąk w górze.

K: Słucham?
DzC: Ale dlaczego we Włoszech, a nie w Polsce?

Ach tak! Przecież nie wiedzą o zaborach, a ja się zagalopowałam. Otwieram zatem FreshPainta i rysuję I Rzeczpospolitą przed i po rozbiorach. Patrzą jak urzeczeni... a mnie? Takie bohomazy wyszły, ale zrozumieli :)
 
Zrozumieli, więc lecimy dalej.
A więc, że we Włoszech, że do Polski z tych Włoch szli, że aby się lepiej szło to mazurek na melodię, że melodia fajna do chodzenia.
Zrozumieli. Nawet pomaszerowali do
"Mazurka Dąbrowskiego".Bosko!
Cóż robić, czas przejść do słów. Refren banał, wszak zrozumieli po mojej jakże gustownej projekcji. To lecimy z pierwszą zwrotką. Czytają. Po cichu na początku, bo tak podobno lepiej (?? BTW. Co myślicie o tej teorii?)

Jeszcze Polska nie zginęła,
kiedy my żyjemy,
co nam obca przemoc wzięła,
szablą odbierzemy.
 
Jedna nieśmiała łapka w górze.
K: ??? Co tam Jasiu?
J: Pszepani, a co oni wtedy jedli tam we Włoszech?
Czuję dreszcz na wszystkich częściach ciała. Do licha, chyba zrozumie mnie tylko Sylaba z epoki szczurzanej. Moje myśli latają nad jakimś ogniskiem gdzieś w okolicach Reggio nell`Emilia zastanawiając się poważnie: kiełbasy? konserwy? ziemniaki z ogniska? Makaron?(?!) Nagle olśnienie!!
K: A dlaczego o to pytasz Jasiu?
J: No bo tu jest wyraźnie napisane: "Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my zjemy", to chcę wiedzieć co zjedli.
Ufffffffffff......... powietrze uchodzi ze mnie niczym z piłki do rehabilitacji. Efekty głoskowania. (musiałam!:P - przyp. aut.).
K: Żyjemy, Jasiu, ŻY-JE-MY. Zobacz, tam jest kropeczka nad "z" i jeszcze "y". ŻY
J: Aaaaaaaaaaaaaaha

Ahaaaa.... sprawy spożywcze wyjaśnione, brniemy dalej. Dlaczego "Mazurek.." został hymnem?
I znów tłumaczę, że bardzo się wszystkim spodobała, że zagrzewała do walki, że podczas wielu bitew śpiewali (nie zabrnęłam w tłumaczenie powstań - tylko 1,5 godz. na tę lekcję miałam), że na zakończenie wojny.

K: I właśnie. 11 listopada 1918 roku Polska odzyskała niepodległość i stała się na nowo wolnym krajem. W roku 1920 oficjalnie ogłoszono, że 11 listopada jest Świętem Odzyskania Niepodległości, a sześć lat później "Mazurek Dąbrowskiego" został oficjalnie hymnem Polski.

Dumna jestem z siebie niesłychanie.
Choć szczerze powiem, że wtedy to dumniejsza jeszcze byłam z marszałka Piłsudskiego i z Dąbrowskiego, co tak pięknie wjeżdżał do Poznania sto lat wcześniej, i z Mickiewicza, i z Chopina -bidoka, i z Miriam, co Norwida odkrył, i z Monte Cassino.
I z tych wszystkich NASZYCH dziadów - pradziadów, co tak walczyli, że po 123 latach niewoli Niemcy podpisały akt kapitulacji. Serio - jakkolwiek patetycznie to brzmi.


Nieśmiała łapka w górze przerywa jednak moją dumę. Wietrzę kłopoty.
K: ??? Ania, co chcesz nam powiedzieć?
A: A Niemcy obie wojny przegrały?
K: No tak... (myślę w głowie, myślę.. ale i po I. i po II. wojnie Niemcy podpisały akt kapitulacji, tak?)
A: To dlaczego Polska wciąż jest biedniejsza od Niemiec?

AAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!


*********************

Dzięki Bogu, potem była historia

 
************************

A tych, co nasz kraj lubią ;))) i chcą zmieniać myślenie o nim, zapraszam do Eli na piękną akcję "Dobrze o Polsce"

 

*************************
Dzisiaj zatem 11.11. Dla nas - Polaków - ważny dzień. Dla hamburszczan również. 11.11 w święto świętego Marcina zaczyna się tutaj "die 5. Jahrezeit" (5. pora roku) - Karnawał! :)) A jako, że mieszkanką Hamburga od pewnego czasu jestem, to wieczorem wybywam na "koktajl" w babskim gronie ;) A jako, że Polką jestem, to ... idę świętować dwa w jednym;) O :)

Bo grunt to łączyć, nie rozdzielać :)



Miłego dnia wszystkim!! :)





środa, 30 października 2013

"A mój problem polega na tym, że za jednym i drugim tęsknię..."

Pamiętacie wczorajszy post? Jeżeli nie, zerknijcie proszę, bo ten dzisiejszy jest po prostu kontynuacją.
 
Otóż, kiedy już wczoraj "moje" 15latkowie napisali test, to zaczęli jeszcze męczyć tę dwujęzyczność. Stwierdzili, że cieszą się, że wreszcie mogą z kimś na ten temat pogadać, bo jakoś nikt ich do tej pory nie pytał o zdanie ;)
 
Z całej grupy dwie osoby same stwierdziły, że dwujęzyczne nie są, po prostu umieją niemiecki. Osoby te mało o samej dwujęzyczności mówiły, nie podawały definicji. Lena powiedziała nawet, że zazdrości dwujęzycznym swobody posługiwania się oboma językami.
 
Paula natomiast rzekła "jak już pani nas obmawia na tym swoim blogu (wiedzą, że czasem o nich wspomnę - przyp. aut. ;P), to niech pani wrzuci Maję z Budy... no, wie pani którą".

No wiem, którą :)) Więc wrzucam :)
Maja Sikorowska, córka Andrzeja Sikorowskiego z krakowskiej grupy "Pod Budą". Jej matka jest Greczynką. Maja wychowywała się w Krakowie.

 

wtorek, 29 października 2013

Dwujezycznosc dwujezycznych

Siedze w szkole, mam okienko. Bedzie post, ale bez polskich znakow, bo ich nawet w tym dziwnym komputerze nie umiem ustawic. Dziwnym = z niemiecka klawiatura.

O czym bedzie? Pewnie o dwujezycznosci. A dlaczego? A dlatego, ze ciezko od dwujezycznosci uciec mieszkajac w obcym kraju i uczac polskie dzieci jezyka ojczystego.

Wyszlam przed chwila z III klasy gimnazjum. Same dobre dzieci, mozna rzec, gdyby nie to, ze za te 'dzieci' to chyba sie na mnie obraza. Na ostatniej lekcji maja mi dac adresy do swoich polskich blogow. Sama jestem bardzo, bardzo ciekawa jak im wyszlo. Pytalam ich wlasnie czym DLA NICH jest dwujezycznosc. 

Dla nich, nie dla mnie. Ja tam mam jakies swoje regulki, definicje wyczytane z ksiazek, opisane na wykladach. Wyluszczone, zapamietane, zdane. I gdyby nie chichot losu, pewnie kiedys bylyby zapomniane.

Dwujezycznosc - temat jak sie okazalo nielatwy. Po 45 minutach jednak utworzyli jedno zdanie, jeden front. Stwierdzili, ze prawdziwie dwujezycznym jest sie wtedy, kiedy:
a) umie sie komunikowac w jezyku, tj. pogadac z babcia, ale tez zalatwic sprawe w urzedzie, a jak trzeba to i skarge na sasiada  napisac ;),
b) wyraza sie emocje w tym jezyku, tj. umie sie powiedziec babci 'Kocham Cie' lub mamie 'nienawidze Cie, bo mnie nie chcesz puscic na koncert!!', a jednoczesnie potrafi poklocic sie z kolezanka i nawymyslac jej po niemiecku; Malgosia dodala, ze jezyk emocji nie zalezy od nich, ale od osoby, z ktora wlasnie rozmawiaja,
c) umie sie czytac w obu jezykach, a wybor tego, w ktorym jezyku przeczyta sie ksiazke zalezy tylko od tego czy autor jest Niemcem czy Polakiem; w przypadku autorow innojezycznych decyduje miejsce zakupu ksiazki, a wiec przypadek,
d) ogladajac filmy w obu jezykach rozumie sie (w jedym i drugim) zarty, dowcipy i niuanse jezykowe; wazne jest to, aby tez rozumiec kulturowo sytuacje, ktore dzieja sie na ekranie,
e) rozumie sie obie kultury i obie sie je wspiera! wie sie co to Wawel, ale tez wie sie czym dla Niemcow jest Berlin; ze smiechem dodali, ze najwiecej dwujezycznych polsko-niemieckich jest wsrod mieszkancow Slaska :)))

 Okienko sie konczy. Musze do nich wracac. Az zal, ze beda teraz biedactwa pisaly test czytania ze zrozumieniem, zamiast sobie dalej podyskutowac z nauczycielem ;)



EDIT: Miałam edytować i poprawiać polskie znaki, ale stwierdzam, że skoro blog ma być swojego rodzaju pamiętnikiem, to nie będę poprawiać wpisów. Chciałam tylko powiedzieć, że pojawiła się druga część tego postu. O tutaj :))



środa, 4 września 2013

Wampir

Zostałam dzisiaj oficjalnie wychowawczynią klasy IV. I dostałam pierwszy komplement :)

Na przerwie podbiegł do mnie M. (sorry, samo imię to już za dużo danych;)):
- Pani Kasiu, a Pani to się tak ślicznie uśmiecha! Jak wampirek :)

 
Miałam wrzucić swoje zdjęcie, ale... ci, co chcą to znajdą, prawda?;)
 
 

wtorek, 28 maja 2013

Kwiatki

Staś (1,5 l.) podlewał z mamą kwiatki.
Mama: Mama daje kwiatkom pić. Staś pije i kwiatek pije.


Po kilku dniach Staś podchodzi do kwiatków z ciastkiem w dłoni.
Staś (wyciągając rękę z ciastkiem w stronę kwiatka): Am, am




piątek, 24 maja 2013

Zajęcia taneczne

Post od Magdy :)
4-latki w przedszkolu mają zajęcia taneczne.
Wszystkie za wyjątkiem Krzysia powtarzają kroki po pani.
Zuzia oburzona, że Krzyś nie naśladuje pani i tylko stoi w miejscu podchodzi do niego i mówi:
"Tańczysz albo wypie**alasz!"



I co? Brawa dla Zuzi? ;)



I jeszcze jedno ode mnie, bo nie mogę się powstrzymać ;) Ostrzegam: będzie zrozumiałe tylko dla niektórych.



Dzwoni do mnie pan, jak się potem okazało pół-Polak, pół-Niemiec.
Pan: Czyli uczy pani czytać dzieci po polsku??
Kasia: Tak.
Pan: I super, bo o to mi chodziło. Chcę, żeby dzieci umiały czytać po polsku. A uczy pani tą polską metodą??
Kasia: ???????? Symultaniczno - sekwencyjną... krakowską....
Pan: no, no... tej pani profesor z Krakowa.. Jak ona się nazywa? Radosna? Wesoła? 



:) Ciekawe co na to powie p. prof. Cieszyńska?!:P ;)

czwartek, 23 maja 2013

Rozmowy Syna z Matką

Jaś (4 l.) opowiada Mamie o wieżowcach, które widział pierwszy raz w życiu.

Jaś: Patrzę, patrzę.. a tam taaaaaaaaaaaaaka duża wieża, patrzę, patrzę...  a to blok! No i patrzę, patrzę... i. o!!!  wiesz co tam było?
Mama szczerze zainteresowana: co?
Jaś: patrzę, patrzę..a  tam OKNO!!

I zamilkł... mija, minuta, druga... Mama nie wytrzymała

Mama: i co w tym oknie, Jasiu?
Jaś (zaskoczony pytaniem): No szyba. Okna nie widziałaś??




Podoba Wam się ta historia? Dajcie znać :)

środa, 22 maja 2013

Eva z Hannoveru i logopeda w Hamburgu :P

Dzisiaj ja tylko na moment, żeby pokazać, do czego namówiła mnie autystyczna Eva (5 l.).

Dziewczynka mieszka z rodzicami w Niemczech, mama mówi, że już od jakiegoś czasu szukają polskiego logopedy, bo z niemieckim Mała nie współpracuje. Co nie jest dziwne, biorąc pod uwagę to, że rodzice mówią do niej tylko po polsku, do przedszkola Eva nie chodzi. Więc pomóc może jej tylko polski logopeda w Niemczech lub w Polsce.
Tyle tytułem wstępu. Choć nie! Dodam jeszcze, że Eva czyta (po polsku i niemiecku!), rozumie to, co czyta, a z rodzicami posługuje się za pomocą Mówika lub PCSami. Rodzice byli z nami przez godzinę, po czym zostawili mi Evę na jeszcze dwie, a sami pojechali zwiedzać miasto (przyjechali z daleka na trzy godziny terapii w sumie, bo na 60 minut się nie opłaca).

Jednym z ćwiczeń, które Eva miała wykonać było odwzorowanie sekwencji. Dla niej - jak się potem okazało - banał ;)

Pierwsza: 

i druga: 

To, co tam jest napisane, to inna inszość, nie w tym rzecz :) Numer bowiem jest taki, że na sam koniec Eva już miała ćwiczeń serdecznie dość. Bo nawet jeśli jest to zabawa, to ileż można bez mamy?! A tu trzeba było jeszcze raz malować sekwencje (tych szklanek i pucharów było jeszcze kilka do zamalowania: tu ucięłam - sama nie wiem po co). I miałyśmy nie lada dylemat: Eva ćwiczyć nie chce, ja sekwencje zrobić powinnam. Kompromis na zdjęciu poniżej


W szklankach galaretki: wiśniowa i cytrynowa, w pucharkach od dołu: serek, galaretka wiśniowa i cytrynowa. (Tylko nie wiem dlaczego serek w pierwszym pucharku od lewej wypłynął mi na galaretkę? W każdym razie Eva dobrze lała ;)). Przy okazji poćwiczyłyśmy też precyzyjność (lałyśmy galaretki chochlą), ja mięśnie barku (galaretek niemieckich nie cierpię rozrabiać). A mój mąż zapewne się z Evy kompromisu ucieszy ;)

Może być? 

PS. Jak widać, ja naprawdę nie uczę tylko wymowy [sz], [rz] i [rrrrrrrrrr]. Logopeda uczy myślenia! :)

poniedziałek, 20 maja 2013

Hej, za rok matura!

W związku z zakończonymi niedawno maturami dzisiaj trochę starsze "dzieci". Dawno, dawno temu uczyłam polskiego. Maturzystów też. Oto moje TOP 3  tekstów i bzdur maturalnych.

3.
Lekcja romantyzmu
Kasia: A pamiętasz "Fortepian Szopena"? Kto jest autorem tego "wierszyka"?
Uczeń: Narutowicz mi się kojarzy....
moja zdziwiona mina
Uczeń:... źle ?

Tutaj trzeba - żeby być uczciwym - przyznać Uczniowi, że jak weszłam uczył się akurat historii dwudziestolecia, więc.. można wybaczyć



2.
Kasia: Ok... a kto zatem napisał "Hamleta"?
Uczeń:.. No ten.. jak mu tam... Szopen!!

Mały komentarz: tak, jestem w stanie zrozumieć, że ktoś nie wie, że Szekspir "Hamleta" napisał (choć to zrozumienie przychodzi mi z wielkim trudem), ale nie wiedzieć kim był Szopen wybaczcie - nie umiem.



1.
Mitologia grecka.
Kasia: A kto był mężem Afrodyty?
Uczeń:..... .... nie wiem...
Kasia: na [H]
Uczeń (dumny z siebie): Hugo Kołłątaj!!!

Bez komentarza












czwartek, 16 maja 2013

Antek wie, co je

Kasia: Dlaczego nie będzie truskawek w zimie?
Antoś (3 l.): No bo zapada je śnieg. Ale są malinki.

Kasia: W zimie?
Antoś: No... w lodówce rosną!
Kasia: A czy maliny są zdrowe?
Antoś: Nie.. bo są zbyt mięciutkie i pyszne... a to co pyszne nie jest zdrowe. 





piątek, 10 maja 2013

Afryka

Że wyjechałam to wiecie wszyscy. Aga pracuje za mnie w przedszkolu. Ma zajęcia indywidualne i grupowe.

piątek, 22 lutego 2013

Życzenia



Scena z przedszkola

Lilka (4l.): Proszę panią, a my byśmy chcieli zagrać w karty..
Kasia: A ja bym chciała być ładna i co??
Lilka (patrzy na mnie): No to trochę pani nie wychodzi...

sobota, 16 lutego 2013

NIE wolno

Siedzę z Marcinkiem (4 l. ADHD) w gabinecie. Młody próbuje mi przyłożyć w twarz lub zrzucić wszystko co mamy na stoliku na podłogę.

K: Marcin, NIE WOLNO.

Marcinek próbuje nadal.

K: Marcin, powiedziałam NIE
M: To teraz powiedz TAK



środa, 30 stycznia 2013

Człowiek, model: dziewczynka



Takim oto zdaniem zaskoczyła mnie wczoraj Patrycja. Rzuciła jeszcze kilka innych fajnych tekstów, ale ich nie pamiętam....

Muszę zapisywać. Nigdy nie mam czasu podczas zajęć i potem mam problem... Pamiętam, że coś powiedziała, ale co??


Za to jej brat (ORM)...
Kasia: A., powiedz co jest na obrazku?
A: Au au
Kasia: BU - DA (z charakterystycznymi ruchami policzków i rąk)
A próbuje, ale wychodzi mu troszkę inny dźwięk
Kasia: Super! Jeszcze raz. BU - DA
A uśmiechając się od ucha do ucha bije mi "brawo". W domyśle: "Pięknie powiedziałaś, to może pobawimy się autami?" ;)

czwartek, 24 stycznia 2013

Krewa

Aż sama jestem zdziwiona, że jeszcze o krewie nie napisałam... A było to tak: dawno, dawno temu za siedmioma górami, za siedmioma rzekami żyła sobie Królewna. Królewna tak naprawdę miała na imię Karolina, mieszkała w Krakowie i miała drobne problemy z mową oraz 5 lat ;)

Kasia: Karolka, to teraz szukasz wyrazu na [kre]. Jaki wraz zaczyna się od [kre]?
Karola: Hm.... krewa!!
Kasia: Krowa! Ale krowa zaczyna się od [kro]. Szukaj dalej.
Karola: No krewa!!
Kasia: Karolinka, mówimy: krowa, nie krewa...
Karola: Ale krewa!! Nie MUUUU, tylko ZIAZI.

Oczywiście chodziło o krew. Ale jak widać potrzebne było pani logopedzie tłumaczenie łopatologiczne.
Wczoraj oddali mi laptopa z serwisu. Podobno wymieniony na nowy. Jest Win8 i nowa klawiatura. Za Chiny nie umiem się przyzwyczaić. Chyba będziemy się zaprzyjaźniać w sobotę ;)

środa, 23 stycznia 2013

Karp

Dzieciaki w Pomponie się rozkręcają. Obie dzisiejsze bohaterki mają po niecałe 3 lata.

Kasia: Co jest na obrazku?
Asia: Lyby
Ewa: Kalp

Asia: Kalp
Ewa: Ej, to moja welsja!!



wtorek, 22 stycznia 2013

Praca

Michałek (5 l., ADHD) ostatnie 10 minut szaleje po gabinecie. Coś jak Gaweł u Fredry ;) (oczywiście buszował  pod kontrolą, a że wcześniej 50 minut PIĘKNIE ćwiczył, więc na koniec miał prawo sobie "poszaleć"). Na samiutki koniec dorwał się do baniek mydlanych. Puszcza je, dmucha.. ale dmuch jeszcze słaby, więc spektakularnych efektów nie ma.
Michał: Teraz pani!!
Kasia: Ja?? Nie... ja dzisiaj jestem chora nie wyjdą mi...
Michał: Teraz pani!!
Kasia: Michał, nie krzycz.
Michał: Teraz pani...
Kasia: Nie.. teraz Michał
Michał: Teraz pani!!! Czy pani tu w ogóle pracuje??!!




Nie, bańki dmucham :)

piątek, 18 stycznia 2013

Olga

W przedszkolu:

Kasia: Ola, ułóż proszę te klocki
Ania (gammacyzm): Ona nie ma na imię Ola, tylko Olda

Maciek (bez pionizacji) do Ani: Nieprawda, to jest Ojga!!

Padłam.

czwartek, 17 stycznia 2013

Nie ma

Weronika (4l.) rozbiera lalkę.
Zdejmuje jej sweter, koszulkę, spodnie. Przygląda się uważnie. Potem patrzy na mnie zdziwiona, jeszcze raz na lalkę, na mnie... pokazuje mi nogi lalki i oznajmia: "Nie ma siii"





środa, 16 stycznia 2013

Ford Ka

Mama z Karolką (5 l.) się dzisiaj chwilkę spóźniły na zajęcia.
Mama: O, zobacz, pani Kasia już jest.
Karola: A skąd wiesz?
Mama: O, jej auto tam stoi...

Karola: Gdzie? To fioletowe?
Mama: mhm..
Karola: Ale ma brzydką pupę!