środa, 12 czerwca 2013

Brak mowy a logopedia

Jakiś czas temu przekopując Internet natrafiłam na pewien wątek na pewnym forum... Zresztą wątków tego typu jest wiele, ja zacytuję jeden.
"Interesuje mnie Wasza opinia,czy warto chodzic z dzieckiem do neurologopedy/logopedy jesli ono wcale nie mowi? (...) Mi pewna lekarka powiedziala,ze to strata pieniedzy,bo dziecko od powtarzania samoglosek,wyrazow  itd.mowic sie nie nauczy a jezeli sie nauczy to tej mowy nie bedzie wykorzystywalo odpowiednio,spontanicznie.Dodam,ze ta lekarka powiedziala,ze albo dziecko samo zacznie albo nie.Dopiero jak zacznie wtedy jak najbardziej wspierac dziecko wizytami u neurlogopedy,aby ta mowe rozwijac.Inaczej ponoc strata czasu i pieniedzy.
bardzo szanuje Wasze opinie i jestem ich ciekawa..."
Pisownia oryginalna. Dodam tylko, że chodzi o dziecko 3letnie autystyczne.
I ...
mam ochotę krzyczeć. I płakać i śmiać się jednocześnie.
Ale żeby nie było, że jestem histeryczką totalną, to teraz napiszę co na ten temat wiem.
Zacznijmy od początku :)
Jak twierdzi Ewangelista na początku było Słowo. Tyle tylko, że niekoniecznie u Małego Dziecka, u niego bowiem jest Chaos. Żaden logopeda nie wymaga od niemowlaka, żeby zaczął powtarzać [sz] i [r], bo nie na tym ta praca polega. Po co więc zatem udać się do logopedy z dzieckiem, które nie mówi?
Stale dokonujący się postęp medyczny umożliwia przeżycie dzieciom z zagrożonych ciąż, porodów przedwczesnych, z zespołami wad wrodzonych. Dzieci te objęte są tzw. wczesną interwencją wielospecjalistyczną oraz wczesnym wspomaganiem rozwoju. Celem tych działań jest:
- zapewnienie dziecku prawidłowego rozwoju intelektualnego, emocjonalnego i społecznego,
- stymulowanie rozwoju poznawczego,
- poznawanie samego siebie.
W skład zespołu wczesnej interwencji powinni wchodzić lekarz neonatolog, neurologopeda, psycholog, fizjoterapeuta.
Co ocenia (neuro)logopeda u malucha?
1. Budowę anatomiczną narządów mowy. Konkretnie wargi, wały dziąsłowe, język, podniebienie twarde i miękkie, wędzidełka (zwłaszcza podjęzykowe). Ocena ta ma na celu sprawdzenie czy dziecko nie posiada wrodzonych wad anatomicznych, np. rozszczepu podniebienia.
Przykład: zupełnie przypadkiem trafiło do mnie małżeństwo z Hanią. Hania miała 7 miesięcy i z niewiadomych dla rodziców przyczyn, nie uśmiechała się. Potrafiła zrobić tylko grymas uśmiechopodobny. Najpierw spotkali się z psychologiem, byli pewni, że córka ma autyzm. Pani psycholog jednak nie potwierdziła tej diagnozy. Przysłała do mnie, a w mailu napisała: "Grymas tej dziewczynki, to jest jej uśmiech. Ona tym grymasem reaguje na wesołe dla niej sytuacje. Ale coś jest nie tak, sprawdź". Po dodatkowej konsultacji neurlogicznej Hani postawiono diagnozę afazji. A jej grymas to uśmiech tylko jedną częścią twarzy, druga była porażona na skutek drobnych wylewów krwi do mózgu, prawdopodobnie podczas porodu.
2. Odruchowe reakcje oralne. Tu nie będę się rozpisywać, wybaczcie. Logopeda ma za zadanie stwierdzić czy dziecko umie ssać, połykać, szukać, kąsać, wymiotować, otwierać usta, wysuwać język oraz czy występuje odruch uszno - powiekowy. Wszystko brzmi banalnie, ale... banalne nie jest. Zwłaszcza, gdy diagnozujemy niemowlaka.
3.Sposób oddychania. Bada również długość fazy oddechowej. Dodam, że nieprawidłowy sposób oddychania prowadzi do trudności w rozwijaniu funkcji pokarmowych, kształtowania się wad postawy, wad zgryzu, nieprawidłowego funkcjonowania układu pokarmowego i wreszcie do niedotlenienia układu nerwowego.
4. Sposób karmienia. Chodzi tu o długość karmienia piersią, o pierwsze posiłki stałe, umiejętność gryzienia i żucia :)
5. Aktywność prewerbalną, czyli przedsłowną. Ocenia KOMUNIKACJĘ dziecka w okresie - uwaga -przed słowem!! Czyli zanim dziecko zacznie mówić. W wielkim skócie na przestrzeni pierwszego roku dziecka obserwujemy:
- krzyk podczas niezadowolenia,
- pojawianie się samogłosek,
- pojawianie się [r] tylnojęzyczkowego,
- pojawianie się łańcuchów sylabowych,
- gaworzenie,
- okrzyki radości
- szeptanie,
- podwajanie sylab
6. Funkcje poznawcze u małego dziecka: tu nie będę się rozpisywać, bo skrótowo pisałam o tym TUTAJ (pyt. 10). Dodam, że można bardzo łatwo ocenić funkcje poznawacze dziecka na podstawie Kart Diagnozy i Terapii prof. Cieszyńskiej i dr Korendo.
CYTUJĘ:
"Zgodnie z tą diagnostyką do obszarów działań neurologopedy w obszarze wczesnej stymulacji prewerbalnej powinno należeć:
- stymulowanie aktywności prelingwalnej (wokalizacji, głużenia, gaworzenia ruchowego i słuchowego),
- wspierania rozwoju mowy czynnej (...) np. metodą symultaniczno - sekwencyjną Cieszyńskiej,
- rozwijanie rozumienia mowy (mowy biernej)"
PODSUMOWUJĄC:
Posty na forach, takie jak wyżej dostarczają nam, logopedom, dreszczyków emocji. Potem przychodzi do nas pięciolatek, który mówi bardzo mało albo bardzo niewyraźnie i okazuje się, że ma np. osłabione napięcie mięśni języka. Albo, że powinien już mówić, ale nie mówi, bo wszyscy mówili, żeby czekać. Bo jego tata też miał "ciężką mowę"... Tak, tak.. i taki pięciolatek właśnie wybiera się do zerówki.
Nic dodać, nic ująć.

14 komentarze:

Kasiu - dobry wstęp do przeróżnych tematów! A, że nie jesteś histeryczką totalną, to czekamy na dalsze posty.
Coraz częściej spotykam się też z krytyką wszelakich "wczesnych" działań (że zabieramy dzieciństwo, że przestymulowanie, że niegotowe dziecko na takie umiejętności np. jak czytanie). A tu nie trzeba zarzucać, że wcześnie, tylko podejmować tematy "jak"! Bo jeżeli "wcześnie" - to trzeba wiedzieć "jak"!

Aha - no i też trzeba wiedzieć dlaczego? i po co?
A reszta - ja zawsze myślę - im wcześniej tym lepiej.

Zgadzam się : to że TAK nie podlega dyskusji ale JAK to już inna i to całkiem długa bajka. Mam nadzieję, że temat się rozwinie :)

Wstapilam przypadkiem, zarzucam kotwice. Niech no tylko z Dynia zawitamy do Hamburga...

:) Cóż mogę powiedzieć: Wasze komentarze zobowiązują :) Temat się pewnie rozwinie, jak tylko znów zacznę przeglądać fora i czytać "mądrości" niektórych.. :) Czyli.. już niedługo :)

Miłego dnia wszystkim! :)

Niestety bardzo często podlega dyskusji w kręgach rodziców i też lekarzy (jak widać w powyższym przykładzie). W związku z tym trzeba nauczyć się delikatnie acz stanowczo tłumaczyć rodzicom fakty.

A ja już czasami nie mam siły tłumaczyć, tylko płakać mi się chce.
Przy czym nie zajmuję się maluszkami, ale jak słyszę, że rodzicom 3-latka nie gadającego nic, wszyscy (oczywiście włącznie z lekarzami!) mówią, że nie ma co panikować, samo zacznie mówić i od razu pełnymi zdaniami to mnie krew zalewa!!

Bo chłopcy zaczynają mówić później. Nie wiedziałaś?? ;>

Właśnie tak kiedyś siedziałyśmy z koleżanką i się zastanawiałyśmy jak najlepiej uświadamiać LEKARZY (zwłaszcza pediatrów). Zwłaszcza teraz, kiedy obniżono wiek wejścia dziecka do szkoły to mowa jest szczególnie ważna. Bo przecież się rozgada, bo tata też późno mówił, bo pradziadek miał "ciężką mowę", bo...

A najlepszy argument rodzica: bo pani chce pieniądze od nas wydrzeć. :P

I lekarzom! Tylko JAK??

Przecież logopedzi to sępy na kasę ;)))
Przy argumencie: "dziadzio to dopiero zaczął późno mówić i żyje" z reguły grzecznie pytam: "I oczywiście karierę naukową zrobił?" :)))
Nie mam pojęcia, jak można zmienić podejście lekarzy. I czy w ogóle się da :(

Mnie osobiście krew zalewa, kiedy słyszę takie argumenty. Czekać, czekać, a kłopoty się mnożą. Nikt potem takiemu dziecku nie pomaga, kiedy nie radzi sobie w szkole i najczęściej kończy się orzeczeniem o dysleksji. I tyle.

Tak w Polsce wygląda profilaktyka. Na każdym polu. Niestety.

tak i jeszcze raz tak!!! do logopedy jak najwcześniej :)

Trafiłam tu poszukując wiedzy w temacie i znalazłam! Dzięki wielkie, tego potrzebowałam- mądrze, konkretnie i po "ludzkiemu". I jak ktoś wyżej napisał- zarzucam kotwicę i wczytuję się wstecz, bo sporo mam do nadrobienia. Przywiały mnie tu próby nadrobienia straconego czasu, którym zapracowaliśmy na wady wymowy starszego syna- a na usprawiedliwienie mam tylko to, że skutecznie uśpili moją czujność -pediatrzy właśnie- bo pytałam, a jakże. Niestety wiem już, że pytałam nie tam gdzie trzeba. Swoją drogą przedszkole też powinno miec chyba coś do powiedzenia w temacie i zasygnalizować rodzicom konieczność kontroli (chodzi mi ciągle o wady wymowy)? Czy źle myślę? No nam powiedziano dopiero u 5 latka- że to już powinno być zrobione! A wcześniej było wszystko cacy. Żal mam trochę, bo zwykły rodzic nie da rady się znać na wszystkim i pyta taki biedak, oddaje pociechę pod opiekę wydaje się osób kompetentnych - i co? na końcu jest ten zły, bo nie dopilnował... Z młodym już wiem, kiedy i gdzie się udać (i tu z pominięciem "pośredników" od razu PPP lub inszy Logopeda). A wiem to dzięki własnemu doświadczeniu ze starszym (poniekąd) a przede wszystkim dzięki waszej akcji- którą z wielką ochotą rozgłoszę wszem i wobec. Bardzo mądra inicjatywa!
Pozdrawiam gorąco i dzięki wielkie (za akcję i wiele, wiele ciekawych informacji)
Gosia

Prześlij komentarz

Jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Wyraź je :)

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.