wtorek, 1 kwietnia 2014

Logopeda od komunikacji?


Zaniedbuję Was ostatnio. Jak Was to pocieszy, to napiszę, że nie tylko Was, ale siebie też. Tyle jest do zrobienia, że w życiu nie przypuszczałam, że tu, w HH, będę miała tyle spraw na głowie.

Ale do rzeczy.

Poczytałam sobie tu i owdzie o tym, ze logopedzi z Krakowa (bo nie każdy po UP jest terapeutą metody krakowskiej, dodam) nie odróżniają komunikacji od artykulacji. Ze ćwiczymy z dzieckiem tylko artykulacje w skutek czego dziecko mówi, ale nie wie, co mówi.

I ja sie nie zgadzam. Po pierwsze nie zgadzam sie na generalizowanie. Ci, którzy piszą takie bzdury, chyba mieli pecha i nie spotkali dobrych logopedów w Krakowie. Bo kimże jest logopeda, jeśli nie specem od komunikacji przede wszystkim? Komunikacja to przecież podstawa.

A czym jest komunikacja? Droga Mamo, jeśli Twój Maluch po raz kolejny budzi sie w nocy z głośnym płaczem, bo chce jeść, to właśnie tym płaczem sygnalizuje Ci, ze chce jeść. KOMUNIKUJE sie z Tobą. A potem, kiedy jest starszy, pokazuje Ci palcem, że chce czekoladę. KOMUNIKUJE sie z Tobą.. A potem ciągnie Cie za rękę, bo chce iść na spacer. KOMUNIKUJE sie z Tobą. Płacz, gest, krzyk - to nasze pierwsze naturalne sposoby komunikacyjne. Potem dochodzi mowa (czyli rozumienie i nadawanie systemu językowego). Czy zatem mowa może nie być komunikatywna? Jasne. Kiedy śpiewasz przy goleniu, nie komunikujesz. Kiedy mówisz do Chińczyka po polsku (a on polskiego nie zna) bez gestów, komunikujesz, ale brak jest zrozumienia Twojego komunikatu.

Czy mowa jest najlepszym sposobem komunikacji? Tak. Ale tylko wtedy, kiedy oboje użytkownicy aktu komunikacji znają kod lub wtedy kiedy jeden z użytkowników chce nowy język nabyć. W takiej właśnie sytuacji są dzieci.

Dzieci uczą sie nowego sposobu komunikacji z rodzicami. Zaczynają mówić pierwsze słowa najpóźniej w 15. m.ż. po to, by ich używać. Jeśli jednak mają problem z komunikacją, ich mowa staje sie na tyle bezużyteczna, ze ją porzucają. I nie uczą sie jej dalej, bo po co?

Mowa dziecka rozwija sie do 7 r.ż. Po tym czasie mało prawdopodobne jest jej rozwiniecie w takim stopniu, jak u dzieci, które zaczynają mówić zgodnie z norma.

Więc pierwsza uwaga do wszystkich: w Krakowie też uczą, że dzieci starsze niż 7 - 8 r.ż. należy uczyć komunikacji alternatywnej oraz tego, ze należy takiej komunikacji uczyć dzieci z upośledzeniem umysłowym w stopniu znacznym i głębokim, bo nie maja one możliwości nauczenia sie mówić. 

Mówienia także nie naucza sie dzieci, którym nie pozwala na to budowa ich aparatu artykulacyjnego. Ale takie dzieci, podobnie jak te z problemami neurologicznymi, najczęściej - komunikują. I jedne i drugie są w stanie nauczyć sie systemu językowego. Maja problemy z wyartykułowaniem swoich potrzeb. Dlaczego zatem miałabym je uczyć innego sposobu komunikacji niż ten, który wyćwiczyły sobie z rodzicami? Przecież najlepszy sposób na naukę czegokolwiek to bazowanie na tym, co jest, po to, żeby z tego wykształcić nowe. W ten sposób - jeśli nie nauczę dziecka artykułować - nauczę je systemu językowego i .. odmiennego sposobu komunikacji - komunikacji przez pismo. Jest ona o tyle łatwiejsza, ze pisać umie prawie każdy Polak. A jak wykształcę jeden język, to kolejny będzie już po prostu nauka języka obcego.

Już nie wspomnę o zarzucie, ze dla dziecka w komunikacji obrazkowej symbol RYBA oznacza i przysmak i jedzonko, i np. zabawkę, a po Krakowie przechodzimy od konkretu do słowa, poprzez obrazek kolorowy i czarno-biały. Cóż.. chyba będę musiała zmienić styl pisania :)) Bo przecież dla mnie logiczne jest - ze jak dziecko rozumie symbol, to nie ćwiczę z nim konkretu :) Ale żeby dziecko zrozumiało symbol, musi skumać konkret - tak mniej więcej w wieku 2,5 lat to sie dzieje :)) I jak docelowo dziecko napisze mamie RYBA, to znaczy dosłownie to samo, co symbol ryby :)

Czy zatem my po Krakowie, nie uczymy komunikacji? Oczywiście, ze uczymy! Przecież zaczynamy od gestów INTERAKCYJNYCH. Od 'daj' oznaczającego 'proszę'. Tak samo jak w innych komunikacjach wspomagających :) Tylko uczymy z innym gestem, bardziej naturalnym, prostszym.. Gestem, który przychodzi sam, którego rzadko człowiek sie uczy.

Bo logopeda jest uczenia rozumienia, komunikowania, nadawania mowy. Nie od samego nadawania. Wiem, ze są takie osoby, które nie myślą i działają schematem krakowskim. Wiem. Ale znam tez takie osoby po Warszawie, Gdańsku i Lublinie. Wiec sorry :)


6 komentarze:

Nie no, dawno mnie nie było, bo życie wciągnęło, ale teraz muszę. Nie jestem TERAZ z Krakowa, ale terapeutą szkoły krakowskiej jestem i doskonale wiem, co to artykulacja, komunikacja i wiem co czym się łączy i po co i dlaczego i że nic nie można rozdzielać!
I z tego co pamiętam, tego uczyłam studentów!
To tak takimi prostymi, szybkimi słowy...

Sensownie :) Dlatego nie należy zbytnio przywiązywać się do metod, gdyż dobry terapeuta szuka najlepszej ścieżki dla swojego podopiecznego. Jednak Kasiu przyznasz jak wielu jest bezrefleksyjnych "odtwórców" - stąd też zapewne wzięły się zarzuty. Bądź co bądź nie można mierzyć wszystkich jedną miarą. Umysły miejmy otwarte
"Otwarty umysł jest jak forteca o wrotach nieokratowanych i niestrzeżonych."

"A gdyby tak się wedrzeć na umysłów górę,
Gdyby stanąć na ludzkich myśli piramidzie,
I przebić czołem przesądów chmurę,
I być najwyższą myślą wcieloną…"
Autor: Juliusz Słowacki, Kordian

Iweta - ale ja właśnie o tym piszę - ta metoda uczy komunikacji. A przynajmniej ma to w założeniu.

jeszcze mi przyszło do głowy, że budowanie systemu porozumiewania ze znaków/symboli/gestów (aac) bez znajomości choćby podstaw językoznawstwa i rozwoju mowy człowieka to jak... hmm, jakby naprawą samochodów zajmować się nie mechanik tylko sprzedawca samochodów? Nie wiem jaką metaforę wybrać, wszak chodzi mi o to, że bazowanie na samej pedagogice to za mało.

Publikowanie komentarza

Jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Wyraź je :)

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.