Razem z Elą i Karoliną byłam w Bad Moskau na konferencji
zorganizowanej przez Federalny Związek Nauczycieli Języka Polskiego w
Niemczech. Konferencji dotyczącej dwujęzyczności, głównie polsko -
niemieckiej, ale dającej ogromnego "kopa" motywacyjnego do
jeszcze większego działania. "Kopa" tym mocniejszego, że wszyscy
prelegenci oraz osoby obecne na sali potwierdzały, że najważniejsze w zdobyciu
"pełnej" dwujęzyczności jest komunikacja ustna i pisana. Oznacza to,
że należy dążyć do nauczenia dziecka mówienia (i rozumienia), czytania i
pisania w języku etnicznym (w naszym przypadku: polskim).
W związku z tym, że najwięcej czasu na konferencji przegadałam z panią prof. Lipińską, to jej poglądy dzisiaj będą przedmiotem postu. Jej poglądy, z którymi ja się bardzo, ale to bardzo zgadzam.
2.Aby mieć możliwość grzebania w polskich stronach internetowych, wypowiadania się na polskich forach czy w polskich grupach na portalach społecznościowych. Warto pamiętać, że w pewnym wieku to grupa jest ważniejsza od rodziców.
3. Aby uczyło się wzrokowo polskiej ortografii - choć fakt - bez czytania, ortografia niepotrzebna :)
Ale po kolei :)
W związku z tym, że najwięcej czasu na konferencji przegadałam z panią prof. Lipińską, to jej poglądy dzisiaj będą przedmiotem postu. Jej poglądy, z którymi ja się bardzo, ale to bardzo zgadzam.
Pani profesor Ewa Lipińska stworzyła
definicję dwujęzyczności. Według niej dwujęzyczność to opanowanie dwu języków w takim stopniu, jak
społecznie ekwiwalentni ich jednojęzyczni nosiciele. Polega na umiejętności
posługiwania się wszystkimi sprawnościami w języku ojczystym i drugim
oraz na częstym używaniu obydwu języków w różnych sytuacjach i z różnymi
uczestnikami aktu komunikacji. Jest to zazwyczaj nietrwały stan.
Na pierwszy rzut oka
definicja budzi grozę! Dzieci dwujęzyczne mają znać język w takim samym stopniu
jak dzieci jednojęzyczne!!!
Jednak należy podkreślić fakt, że definicja pani
profesor odnosi się do osób powyżej 7. r.ż. Granicę 7 lat przyjęto za koniec
rozwoju mowy - dziecko powinno już mieć opanowane podstawy języków - gramatyki
i leksyki.
Idźmy dalej, brnijmy
:)
wszak nie od dzisiaj wiadomo, że w życiu warto zadawać pytania.
Więc moje
pytanie do profesor: co to znaczy w takim samym stopniu? w jakim stopniu? (a
dodać należy, że w połowie pierwszego piwa byłam, a że ja z tych ekonomicznych,
to ciemnota jasna mnie zaćmiła :P). Pani E. Lipińska popatrzyła zdziwiona:
"Jak jak? Poziom biegłości językowych Rady Europy Pani zna?"
Kasia: "Zna."
E.L: "Uczeń III klasy gimnazjum osiąga poziom językowy B2, maturzysta - C1. C2 ma niewielu rodzimych użytkowników języka."
Kasia zapisała w główce, zapamiętała. I myślała nad tym intensywnie - przecież tyle matek nastolatków jej wmawiało, że tak się nie da, że nie da się w takim samym stopniu jak jednojęzyczny użytkownik, że nie i koniec, a taka pani z UJ nagle mówi: "B2 i takich osób dwujęzycznych nie jest mało." I nagle żarówka - przecież Kasia UCZY w III gimnazjum. I w LO. Kasia sprawdzi.
Kasia: "Zna."
E.L: "Uczeń III klasy gimnazjum osiąga poziom językowy B2, maturzysta - C1. C2 ma niewielu rodzimych użytkowników języka."
Kasia zapisała w główce, zapamiętała. I myślała nad tym intensywnie - przecież tyle matek nastolatków jej wmawiało, że tak się nie da, że nie da się w takim samym stopniu jak jednojęzyczny użytkownik, że nie i koniec, a taka pani z UJ nagle mówi: "B2 i takich osób dwujęzycznych nie jest mało." I nagle żarówka - przecież Kasia UCZY w III gimnazjum. I w LO. Kasia sprawdzi.
Przykładowy test z języka obcego jako polskiego na poziomie B2 nie jest trudno
znaleźć w Internecie. Test został wydrukowany i.. napisany przez
gimnazjalistów. W sumie pisało 20 osób w wieku 15 - 16 lat. Wykluczyłam
osoby z dysleksją. Na 20 osób tylko JEDNA nie dostałaby certyfikatu B2.
JEDNA i to taka, która po polsku mówi tylko u nas w szkole (w domu panuje
niemiecki). Więc tak, pani profesor ma rację - 9/10 dwujęzycznych nastolatków
osiągnęło poziom wszystkich kompetencji językowych równy poziomowi swoich jednojęzycznych
rówieśników. Nie muszę dodawać, że cała 20. ma bardzo dobre stopnie z
niemieckiego w swoich szkołach?
A jak osiągnąć ten
poziom? Cóż.. nie będę ściemniać - dziecko musi umieć czytać. Po co?
1. Aby przyswajać
język literacki. Sam tzw. "język domowy" nie wystarczy do zdobycia
odpowiednich poziomów kompetencji.2.Aby mieć możliwość grzebania w polskich stronach internetowych, wypowiadania się na polskich forach czy w polskich grupach na portalach społecznościowych. Warto pamiętać, że w pewnym wieku to grupa jest ważniejsza od rodziców.
3. Aby uczyło się wzrokowo polskiej ortografii - choć fakt - bez czytania, ortografia niepotrzebna :)
Moim zdaniem nie powinno
się uczyć dziecka czytać w dwóch językach jednocześnie. Przyjmuję, że
najpierw powinno zacząć czytać w jednym języku, potem w drugim. Oczywiście
możemy pozwolić na to, żeby w wieku lat 6 zaczęło się uczyć czytać po
niemiecku, a w wieku lat 7- 8 po polsku. Ale wiecie moi drodzy, że wtenczas już
zanika naturalna chęć poznawania "literek" u dzieci? Pierwszy
system zatem powinien zostać wprowadzony najpóźniej w 5. r.ż., drugi - standardowo
w szkole 6 -7 lat. Inna bajka, że dzieci dwujęzyczne, ze względu na swój słuch
fonemowy, powinny być uczone czytania sylabowego... Co do tego byli zgodni
wszyscy zgromadzeni w Bad Moskau.
Co zatem robić? :)
Czytać Głoskę, czytać blog Dwujęzyczność, zaglądać do Przedszkolaków Karoliny. Bo będziemy pisać o czytaniu więcej niż do tej pory. Taki mamy cel, a co?! :)
Czytać Głoskę, czytać blog Dwujęzyczność, zaglądać do Przedszkolaków Karoliny. Bo będziemy pisać o czytaniu więcej niż do tej pory. Taki mamy cel, a co?! :)
![]() |
| A tu debatowałyśmy :) Pięknie było :) |
















